niedziela, 12 maja 2019

Tort Dobosz

20 dekagramów cukru utrzeć do białości z ośmioma żółtkami, potem dodawać równocześnie po trochu pianę z pozostałych białek i 12 dkg mąki kartoflanej, wymieszać lekko, podzielić na 3 lub 4 równe części i upiec placki tortowe.

Gdy wystygną, przełożyć następującą masą: sześć żółtek i 1/4 kg cukru z wanilią ubijać do białości w garnku wstawionym w naczynie z gorącą wodą, tak długo, aż żółtka zupełnie zgęstnieją i zaparzą się, a następnie je oziębić. Osobno utrzeć na pianę w donicy 1/4 kg deserowego sklarowanego masła, dodać do nich wystudzone żółtka i 3 tabliczki tartej czekolady, a gdy się zrobi gładka, jednolita, pulchna masa, przełożyć nią upieczone placki i oblać karmelem to znaczy miałkim cukrem, skropionym wodą i rozpuszczonym na ogniu na kolor jasno brązowy z lukrem karmelowym.

piątek, 21 lipca 2017

czwartek, 6 lipca 2017

niedziela, 18 czerwca 2017

piątek, 26 maja 2017

czwartek, 23 lutego 2017

Pączki parzone (na bogato!)

Pół kwaterką mleka wrzącego zaparzyć 4 łuty mąki, niech ostygnie; 4 łuty drożdży rozpuścić w kwaterce mleka letniego i płyn ten wlewać powoli w zaparzenie, rozcierając dobrze, aby nie było grudek; potem dodać pół funta mąki i zarobić rozczyn, który postawić w cieple, niech podejdzie. Tymczasem 10 całych jaj, 5 żółtek, 4 łuty skórki pomar. Drobniutko posiekanej, 2 łuty gorzkich migdałów utartych, ½ f. cukru miałkiego, zagrzać razem na ogniu, mieszając, aby się nie przypaliło; masę tę wlać do rozczynu wyrośniętego i razem wyrobić; potem dodać 3 funty mąki, znów ciasto wyrabiać, wlać ½, funta ciepłego masła sklarowanego, miesić tak długo, aż ciasto zacznie odstawać od ręki, wtenczas je nakryć i postawić w cieple, niech w dwójnasób wyrośnie. To ciasto wyrzucić na stół lub stolnicę, grubo posypaną mąką, potem odkroiwszy kawał ciasta, zrobić ręką gruby wałek, który ostrym nożem pokrajać w równe części nie za duże i układać na stole, stroną przeciętą do góry. Na każdy kawałek ciasta ułożyć 2—3 wiśni, albo małą łyżeczkę marmolady wiśniowej lub powideł, potem tę konfiturę zawinąć ciastem i stroną zawiniętą kłaść pączki na deski lub blachy, wyłożone płótnem i wysypane mąką; postawić w cieple, około 3 kwadranse, niech wyrosną. Smażyć pączki można w szmalcu wieprzowym lub w tłuszczu wołowym czyli fryturze, albo też brać w połowie jednego i drugiego. Tłuszcz wołowy ma tę wyższość nad szmalcem, że nie posiada żadnego zapachu i nie wsiąka też tak w ciasto, jak szmalec. Naczynie do smażenia powinno być obszerne, a tłuszczu dużo, żeby pączki wygodnie mogły pływać, wkładać je należy dopiero wtenczas, kiedy tłuszcz jest mocno gorący, co się poznaje w ten sposób: wziąwszy patyczek czysto ustrugany, umaczać jeden koniec w zimnej wodzie i zaraz go zanurzyć w tłuszczu; jeżeli zacznie pryskać i syczeć, to znaczy, że można już kłaść pączki; za wcześnie włożone ciasto zbyt nasiąka tłuszczem 1 przez to będzie ciężkie i lepkie. Gdy się pączki z jednej strony zrumienią, przewrócić je patyczkiem na drugą stronę, a chcąc się przekonać czy usmażone, należy jeden przekłuć patyczkiem, a jeżeli choć trochę ciasta się na nim pozostanie, to smażyć dłużej. Usmażone pączki wyjmować łyżką durszlakową, na sito, a gdy osiąkną, maczać gorące w następującej glazurze: na proporcję, wyżej podaną, wziąć 2 funty pomady (patrz pomada czyli glazura do ciastek), którą na miseczce rozcierać łyżką drewnianą, wlewając powoli pół szklanki araku, potem dodać skórkę obtartą z całej cytryny, i sok naciśnięty z niej i razem rozetrzeć. Płyn powinien być zawiesisty tak, aby się na pączkach zatrzymywał; gdyby się okazał za gęsty, dodać trochę zimnej wody — lub przesypywać cukrem z wanilią.

środa, 4 stycznia 2017

Kotlety z fasoli (1927)

Z tak przyrządzonego puree z fasoli jak poprzednie można robić smaczne kotlety. Nie trzeba jednak dodawać rosołu, lecz do przestudzonego puree wbić dwa cale jaja, w sypać dwie lub trzy łyżki tartej bułki, trochę pieprzu, a wymieszawszy dobrze razem, robić otarzane w tartej bułce kotlety i smażyć na maśle na rumiany kolor. Podać do nich sos kaparowy, korniszonowy lub pomidorowy.

Puree z fasoli (1927)

Ugotowaną na miękko fasolę przetrzeć przez sito lub durszlak. Sparzoną i utartą na tartce cebulę zasmażyć z masłem lub ze stopioną bez skwarków słoniną, włożyć przetartą fasolę, wlać ze dwie łyżki rosołu, wymieszać razem i podać jako garniturek do mięsa, szynki albo wędzonki.

czwartek, 13 października 2016

Kruszon jabłeczny (Zakopane 1918)

Na taki kruszon najlepsze są jabłka złote renety, które mają silny zapach. Obrać je jak najcieniej, pokrajać w talarki i na 4 funty jabłek nalać 2 litry wody, wcisnąć sok z dwóch cytryn, włożyć skórkę cytrynową z 1/2 cytryny cieniutko skrajaną, wsypać pół funta miałkiego cukru, przykryć i pozostawić przez 12 godzin. Potem wycisnąć sok przez płócienny worek i postawić w wazie na lodzie. Przed wydaniem wlać butelkę szampańskiego wina z lodu i podać w szklaneczkach ze słomkami. Jest to wyborny napój do tańca.
Wino szampańskie tak jak do wszystkich kruszonów może być w tańszym gatunku, czyli węgierski lub krymski szampan.

niedziela, 2 października 2016

Marmelada z winogron (Zakopane 1918)

Na marmeladą z jagód w innych (winogron) nadają się równie dobrze grona niedojrzałe jak i dojrzałe. Jednakże marmelada wyrabiana z dojrzałych gron, jest znacznie lepsza i nie potrzebuje także tyle cukru. Funt słodkich jagód winnych miesza się z funtem utłuczonego cukru i gotuje wolno, mieszając ciągle aż do zgalarecenia; ziarnka, które podczas gotowania wypłyną na wierzch, należy usunąć. Po ostudzeniu napełnia się słoiki do przechowania.

wtorek, 19 lipca 2016

Marynowanie korniszonów (Warszawa 1914)

Drobne ogóreczki wytrzeć mocno, następnie posolić je,zostawić w soli przez 24 godzin, poczem znów Wytrzeć. Mocny winny ocet przegotować ze zwyczajnym pieprzem, z angielskiem zielem i bobkowemu liśćmi, a przestudzonym zalać korniszony ułożone w słoju.
Nazajutrz znów ziać ocet, przegotować i ostudzonym zalać i tak postąpić ze trzy razy pod rząd.
Jeżeliby podczas zimy korniszony zaczęły pleśnieć, trzeba zaraz ocet odlać i znowu świeżym przegotowanym zalewać. Korniszony należy pierw do sucha wytrzeć.

środa, 29 czerwca 2016

Truskawki na konfitury (Warszawa 1914)

Truskawki świeże przebrać, obrać z korzonków, umaczać każdą w araku lub w spirytusie i ułożyć na sicie, by wyschły. Ugotować syrop z dwóch funtów cukru, wyszumować i na wrzący ulep wrzucić truskawki i smażyć je w nim przez kwadrans, strząsając kilkakrotnie naczyniem, by się równo smażyły i nie przywarły do rondla. Gdy syrop będzie gęsty odstawić, a gdy ostygnie złożyć do słoików. Osad trzeba w rondlu zostawić, bo zawsze są w nim pestki z truskawek i pozostałości z brudu.

sobota, 25 czerwca 2016

Marmelada czyli słodzone powidła (Zakopane 1918)

Marmelada jest to z cukrem zaprawiony i przez mierne wygotowanie zgęszczony owoc. Można wyrabiać marmeladę z wszystkich gatunków owoców i jagód, tak z każdego osobno jak i mieszanych, o ile, przestrzegając słodkość i kwas owocu przez dobre zestawienie, smak się wyrówna. Dojrzale owoce wydają najlepszy produkt, bo mają pełen smak owocowy i najwięcej cukru. Smak marmelady zależy przedewszystkiem od dobroci, rodzaju i gatunku owocu.
Przed użyciem trzeba owoc oczyścić i wykroić nagniłe i robaczywe miejsca. Ażeby się łatwo i dobrze przegotował, rozdrabnia go się. Strugania i odrzucania pestek się nie zaleca, bo w nich znajduje się dużo aromatycznych substancyi, które dają marmeladzie ów charakterystyczny smak. Oprócz tego znajduje się w nich t. zw. pektoza, materyał galaretowy, który jest warunkiem do gęstości marmelady.
Umyte i rozdrobione owoce gotuje się aż domiękkości na patelce owocowej z trochę wody albo w garnku parowym. W wielkich gospodarstwach domowych używa się do zgęszczenia parowego kotła z przyrządem do mieszania. W fabrykach konserw owocowych odbywa się gotowanie w t. zw. Autoklawach, w których można pomieścić wielkie ilości owocu.
Główną jest rzeczą, że mieszając pilnie przy małym dodatku wody lub gotując w garnku parowym, którego dna ogień nie narusza, zapobiega się przypaleniu. Do mieszania używa się dobrze wyparzonej łyżki drewnianej. Z żelazem owoc nie powinien się stykać, gdyż inaczej czernieje. Po rozgotowaniu na papkę, należy owoc przetasować. W gospodarstwie domowem wystarczy do tego sito włosiane, a jeszcze lepiej maszyna do przetasowania, która przy przerabianiu owocu daje znakomite usługi i wydaje równą masę. Lepiej wsadzić grube sito, ponieważ od niedawnego czasu marmelady grubomięsne cieszą się większym popytem. Maszyną do fasowania można zresztą produktowi nadać każdą życzoną miałkość.
Dwukrotne przetasowanie, wpierw przez grube, potem przez cieńsze sito, podług upodobania, daje zupełnie równą marmeladę, dobrą do smarowania. Dla tych, którzy wyrabiają dużo marmelad, powideł itp. — maszyna jest niezbędną.
Przetartą masę owocu waży się i wkłada znów na patelnię lub w kocieł celem zgęszczenia, które osięgnąć się powinno w 20 minutach. Marmelada musi spadać z łyżki kłębami, lub przy wymieszaniu nie powinna zaraz się stęgnąć, natenczas gęstość jest dobra. Teraz dokłada się na 2 funty masy, 1 – 1½ funta cukru, przegotuje się jeszcze nieco i marmelada gotowa.

Za długie gotowanie ściemnia kolor i ułatwia przypalenie. Dlatego trzeba brać możliwie mało wody przy pierwszem zagotowaniu owocu. Marmelada musi posiadać kolor odpowiedni do mięsa odnośnego gatunku owocu i posiadać ów charakterystyczny smak owocowy. Dodanie cukru można pominąć zupełnie, jeżeli wygotowaną marmeladę wkłada się zaraz w gorące kamienne naczynia, zamykając je szczelnie. Przez to zaoszczędzi się wielkich wydatków na cukier, potrzeba atoli odpowiednich naczyń z szczelnem zamknięciem. Zawiązywania papierem pergaminowym, błoną czyli pęcherzem i t. p. nie można nazwać szczelnem, pewnem zamknięciem.
Do konserwowania marmelad potrzeba większego dodatku cukru i dlatego cukrzoną marmeladę można przechowywać w zawiązanych naczyniach, niecukrzona zaś fermentuje. Niecukrzona marmelada potrzebna jest często w piekarniach i cukierniach do doborowego pieczywa, oraz w wielkich domowych gospodarstwach; także w fabrykach konserwów w ten sam sposób ją przechowują, aby ją w razie potrzeby cukrem zaprawić i przerobić.
Przedwczesne dodanie cukru przy spowodowałoby zbrunacenie, bo cukier przez gotowanie brunaci się ("karmeluje“).
Biorąc cukier miałki, miesza się łatwiej i równiej, niż przy użyciu cukru w kostkę. Można też cukier rozpuścić i dodać go w postaci gęstawopłynnej. Ilość cukru zależy zawsze od słodyczy owocu i własnego upodobania; dlatego też liczby, podane w przepisach, uważać można tylko jako przeciętne.

poniedziałek, 15 lutego 2016

Cztery razy barszcz! (Warszawa 1929)

BARSZCZ
Sześćdziesiąt deka wołowiny z kością kruchą, lub jeszcze lepiej z rurą, i dwadzieścia deka wędzonego boczku nastawić w dwóch i pół litrach wody z marchwią, pietruszką, cebulą, listkiem, pieprzem i zielem. Gdy się zagotuje, zszumować dokładnie, włożyć mały, młody grzybek suszony i gotować wolno, aż mięso zmięknie. Dalej można barszcz przyprawić dwoma sposobami: albo włożyć w na wpół ugotowany barszcz pół kilo surowych buraków ćwikłowych, pokrajanych w cienkie paski, gotować, aż zmiękną, dodać w innego octu do smaku, lub lepiej kwasu, zrobionego z buraków (barszcz), zagotować raz tylko z kwasem. Przy tym sposobie buraki gotowane, a z niemi i barszcz, zupełnie kolor stracą, odzyskują go jednak po dodaniu octu lub kwasu buraczanego. Drugi sposób polega na upieczeniu lub ugotowaniu buraków w łupinkach; obrane ze skórki, kraje się maleńkie paski i wkłada w gotowy rosół na kilka minut przed podaniem. Zaprawia się tak samo, jak uprzedni, octem lub barszczem. Gdyby barszcz był zbyt blady, można utrzeć surowy burak ćwikłowy, położyć tę masę na gęstem sitku, przez to sitko przelać barszcz, a nabierze ładnego koloru. Na podstawie takiego barszczu robi się wszystkie jego odmiany.

BARSZCZ WOŁYŃSKI
Początkowo się gotuje, jak w przepisie pierwszym; wraz z burakami wkłada się don pół główki kapusty białej, pokrajanej na ćwiartki. Na pół godziny przed podaniem kraje się w paski marchew i pietruszkę z rosołu, dodając parę kartofli, pokrajanych w kostkę, i kilka świeżych pomidorów. Nakoniec do wazy wkłada się kilka łyżek oddzielnie ugotowanej fasoli. Zakwasza się barszczem lub octem przed samem podaniem. Oprócz pokrajanego boczku można do tego barszczu włożyć pokrajane mięso ze smaku, parówki, raz zagotowane i pokrajane w kostkę, obgotowanej kiełbasy każdego rodzaju (byle nie z czosnkiem). Jest oczywistem, że do tak posilnej zupy już żadnych grzanek, ani pasztecików się nie dodaje.

BARSZCZ LITEWSKI
Robi się zupełnie, jak w przepisie pierwszym, tylko podaje się z uszkami lub gałkami. Na uszka należy usiekać mięso, ugotowane w zupie, zmięszać z przesmażoną na maśle cebulą, osolić, popieprzyć do smaku i ostudzić. Zagnieść ciasto z trzydziestu deka mąki, jednego jajka, soli i wody. Ciasto powinno być nieco wolniejsze, niż na kluseczki krajane; krajać je na równe, małe czworokąty, kłaść po łyżeczce od kawy farszu, zaciskać brzegi, łącząc je w kształcie uszka.
Gdy wszystkie zrobione, przed samym obiadem ugotować je oddzielnie w dobrze osolonym wrzątku, włożyć do wazy i zalać barszczem. O ile chcemy mieć zamiast uszek gałki, musimy z mięsa, gotowanego na smak zarezerwować dwadzieścia deka surowego, przepuścić je przez maszynkę z pięcioma deka łoju, dodać cebulę, utartą na tarce, trochę pieprzu, majeranku, łyżkę tartej bułki, soli do smaku; uformować gałki wielkości małego, włoskiego orzecha, utarzać w mące. Na dziesięć minut przed podaniem wrzucić je na gotujący się barszcz, przykryć garnek pokrywą. Gdy spłyną na wierzch, można zupę podawać. Podaje się też barszcz litewski z suchą wędzoną kiełbasą, ugotowaną w barszczu i pokrajaną w cieniuchne płatki.
BARSZCZ JARSKI LUB POSTNY
Wszystkie wyżej podane rodzaje barszczu można robić na smaku z jarzyn tylko należy wtedy brać ich podwójną ilość na smak, dodając parę, lub nawet więcej, suszonych grzybków. Śmietany do zabielania bierze się też nieco więcej, a do zup czystych wkłada do wazy dobrą łyżkę śmietankową masła. Zamiast uszek mięsnych, można w takim razie zrobić uszka grzybowe - z grzybków, ugotowanych w smaku, paru łyżek oddzielnie ugotowanego ryżu i cebulki, przesmażonej na maśle.

czwartek, 4 lutego 2016

Racuszki (Warszawa 1915)

Na kwartę mąki wziąć 4 całe jajka, 2 łuty drożdży, troszkę soli, pół kwarty mleka i rozczynić; jak wyrośnie, posypać stolnicę mąką, nabierać ciasta łyżką, umoczoną w tłuszczu, na jakim smażyć się mają, i układać bułeczki.
Potem rozgrzać mocno szmalec na patelni, kłaść weń racuszki, jak się zrumienią, przewracać ostrożnie na drugą stronę. Po usmażeniu obsypać cukrem.
Postne racuszki rozczyniają się wodą bez jajek i mleka, z dodaniem jednak drożdży, i smażą na oleju. Poczem obsypują się także cukrem.

wtorek, 2 lutego 2016

Pączki zwyczajne (Kraków 1908)

Cztery łuty drożdży, ½ kwarty mleka, 1 f. mąki, zarobić rozczyn, niech wyrośnie; 10 całych jaj, 2 łuty skórki pomar. utartej, 2 łuty gorzkich migdałów, drobno utartych, ½ f cukru, zagrzać, wlać do rozczynu wyrośniętego, wymieszać, dodać 3 f. mąki, ciasto dobrze wyrobić, nakoniec wlać ½ f. masła sklarowanego i, wymiesiwszy doskonale, postawić ciasto w cieple, aby wyrosło. Dalej postępować jak z pączkami parzonymi.

Pączki parzone (Kraków 1908)

Pół kwaterką mleka wrzącego zaparzyć 4 łuty mąki, niech ostygnie; 4 łuty drożdży rozpuścić w kwaterce mleka letniego i płyn ten wlewać powoli w zaparzenie, rozcierając dobrze, aby nie było grudek; potem dodać pół funta mąki i zarobić rozczyn, który postawić w cieple, niech podejdzie. Tymczasem 10 całych jaj, 5 żółtek, 4 łuty skórki pomar. drobniutko posiekanej, 2 łuty gorzkich migdałów utartych, ½ f. cukru miałkiego, zagrzać razem na ogniu, mieszając, aby się nie przypaliło; masę tę wlać do rozczynu wyrośniętego i razem wyrobić; potem dodać 3 funty mąki, znów ciasto wyrabiać, wlać ½ funta ciepłego masła sklarowanego, miesić tak długo, aż ciasto zacznie odstawać od ręki, wtenczas je nakryć i postawić w cieple, niech w dwójnasób wyrośnie. To ciasto wyrzucić na stół lub stolnicę, grubo posypaną mąką, potem odkroiwszy kawał ciasta, zrobić ręką gruby wałek, który ostrym nożem pokrajać w równe części nie za duże i układać na stole, stroną przeciętą do góry. Na każdy kawałek ciasta ułożyć 2—3 wiśni, albo małą łyżeczkę marmolady wiśniowej lub powideł, potem tę konfiturę zawinąć ciastem i stroną zawiniętą kłaść pączki na deski lub blachy, wyłożone płótnem i wysypane mąką; postawić w cieple, około 3 kwadranse, niech wyrosną. Smażyć pączki można w szmalcu wieprzowym lub w tłuszczu wołowym czyli fryturze, albo też brać w połowie jednego i drugiego. Tłuszcz wołowy ma tę wyższość nad szmalcem, że nie posiada żadnego zapachu i nie wsiąka też tak w ciasto, jak szmalec. Naczynie do smażenia powinno być obszerne, a tłuszczu dużo, żeby pączki wygodnie mogły pływać, wkładać je należy dopiero wtenczas, kiedy tłuszcz jest mocno gorący, co się poznaje w ten sposób: wziąwszy patyczek czysto ustrugany, umaczać jeden koniec w zimnej wodzie i zaraz go zanurzyć w tłuszczu; jeżeli zacznie pryskać i syczeć, to znaczy, że można już kłaść pączki; zawcześnie włożone ciasto zbyt nasiąka tłuszczem i przez to będzie ciężkie i lepkie. Gdy się pączki z jednej strony zrumienią, przewrócić je patyczkiem na drugą stronę, a chcąc się przekonać czy usmażone, należy jeden przekłóć patyczkiem, a jeżeli choć trochę ciasta się na nim pozostanie, to smażyć dłużej. Usmażone pączki wyjmować łyżką durszlakową, na sito, a gdy osiąkną, maczać gorące w następującej glazurze: na proporcyę, wyżej podaną, wziąć 2 funty pomady (patrz pomada czyli glazura do ciastek), którą na miseczce rozcierać łyżką drewnianą, wlewając powoli pół szklanki araku, potem dodać skórkę obtartą z całej cytryny, i sok naciśnięty z niej i razem rozetrzeć. Płyn powinien być zawiesisty tak, aby się na pączkach zatrzymywał; gdyby się okazał za gęsty, dodać trochę zimnej wody — lub przesypywać cukrem z wanilią.

Pomada czyli glazura do tortów, bab, strucli i wszelkiego rodzaju ciast (Kraków 1908)

Na 3 f. cukru wziąć 3 kwaterki wody, dobrze wymieszać, postawić rondelek na ostrym ogniu i gotować, szumując starannie. Kiedy już cukier sklarowany, wlać 1 łyżkę octu, a maczając pędzelek w zimnej wodzie, zwilżyć kilka razy rondel tuż nad powierzchnią cukru; następnie nakryć hermetycznie, aby się para nie ulatniała, kilka razy zagotować na ostrym ogniu, uważając, żeby cukru nie gotować za długo. Cukier na pomadę gotuje się »do n i t k i«, a stopień ten poznaje się w następujący sposób. Mieć przygotowany gładko ustrugany patyczek i kiedy po dodaniu octu cukier zaczyna się gotować, zanurzyć patyczek najpierw w cukrze i zaraz w zimnej wodzie, po chwili zdjąć palcami cukier pozostały na patyczku, a trzymając palce ciągle w zimnej wodzie, kulać, aż się utworzy gałeczka, która gdy zupełnie miękka, oznacza, że pomada gotowa, gdy zaś gałka twarda jak kamień, to,cukier przegotowany i niezdatny do użycia. Pomadę gotową zdjąć z ognia, zaraz wylać na zimny marmur lub kamień skropiony wodą, albo na płaską miskę kamienną, którą również wodą zimną skropić i skrapiać od czasu do czasu powierzchnię zimną wodą, aż cukier zastygnie; wtenczas łyżką drewnianą lub kopystką dobrze mieszać, aż się zrobi biały i stwardnieje. Masę tę złożyć na miseczkę, a chcąc ją zużytkować, wziąć kawałek do rondelka, zagrzać, aby była letnia, wlać wody tyle tylko, ile potrzeba, aby ją rozrzedzić, i dodać kilka kropel jakiego smaku, stosownie do potrzeby, jak: araku, olejku cytrynowego, miętowego i t. p., albo dodać trochę kakao w proszku, a będzie p o m a d a czekoladowa, a gdy potrzeba do mazurków lub ciast różnych, pomadę różową lub zieloną, zakolorować karminem lub Bretonem zielonym. (Patrz farby do ciast). Do tortów i ciast powinna być pomada gęściejsza, do strucli, bab, placków, rzadsza.

Wyborne pączki (Warszawa 1913)

Do ćwierć litra słodkiej śmietanki lekko zagrzanej, ale nie przegotowanej, wbić 12 żółtek, 5 łyżek stołowych sklarowanego młodego masła, 6 łyżek miałkiego cukru, 4 dkg. drożdży, posolić i wszystko doskonale razem ubić na pianę, potem wsypać 1 ft. ryżanej suchej mąki, wlać kieliszek araku, wybijać łyżką na misce uważając, aby ciasto było tak wolne jak kładzione kluski. Gdy dostanie pęcherzyków, postawić w ciepłem miejscu do wyrośnięcia na całą godzinę,a potem wyrzucić na stolnicę i wyrabiać pączki jak poprzednie. Do smalcu, na którym się mają smażyć dodać przed stopieniem dobrą łyżkę wody, a nie przypalają się i ładnie się smażą.